niedziela, 8 lutego 2009

Grudzień i takie tam


"Będziesz miłował bliźniego
swego jak siebie samego"
Jakież to proste, jakie zrozumiałe.
Dodałem sobie dzisiaj do mego,
Kolejną interpretację, słownika
Podstawa jest "...Jak siebie samego"

Rozwijając

Dopiero poznanie samego siebie,
Swych wad, i tych dobrych stron też.
Odsłonięcie swych pragnień
Wypowiedzenie ich przed samym sobą.
Przyznanie się samemu sobie,
Do własnych ambicji,
Spełnionych lub też mniej.

Z gramatycznym błedem

I ta znajomość swego "jestestwa"
Akceptacja i,
Takie banalne: polubienie siebie
Jest podstawą by
Ten bliźni był Kimś

I by samemu Być Kimś

Samorealizacja, a także
Wiedza o sobie samym
Jest podstawą akceptacji siebie
A tym samym warunkiem
„Miłowania bliźniego”

Jakoś tak

i grudzień jeszcze 2008 roku w fotograficznym skrócie


niedziela, 1 lutego 2009

z pierwszym lutego


A ludzie tak szybko odchodzą

Skąd taki temat, mi z tego
Się pojawił, niedzielnego ranka?
Aj, taki dobry humor, leci:
„Blitzkrieg Bob”
Coś mnie podkusiło, ..., youtube:
‘Johnny Ramone Death Report”
I po co mi to było?
I mi serce pękło
Przykrość, i...
Niepohamowałem łez

Jak to serce boli!
Wyobrażam sobie
Czym może być zawał

Już nie pierwszy to raz
Gdy mi serce płacze
Widzę w telewizorze:
Klęska, pożoga
I zakrywam oczy
Chowam łzę

Alem się rozczulił

Czasem sen przerywa mi niepokój:
„Coś się gdzieś złego dzieje”
Czy w domu wszystko w porządku?
Nie – odpukać – tam życie bije wesoło

Pamiętam: mama, wydawało jej się:
Bez powodu: raz płakała całą noc
A z rana: przemówił telefon:
‘dziadek umarł’

I to takie ‘nie-wolontariackie’,
Czasem kłębią się myśli
I, to tekst dodany:
„nie obce mi są pseudo-nauki
Wszech maści psychologów” :)



Uczę się cierpliwości, wsłuchuję się w siebie
I rozważam sprawy z różnych persektyw
A słowa staram się składać, by powiedzieć,
Nie zrazić, nie obrazić, lecz przekazać.
Choć starych nawyków ‘złych słów’
Ciężko jeszcze usiedlić

Cierpliwie, wsłuchując się w Słowa,
Rozważając, z wierzchu nic nie znaczące:
Gesty, zdania, spojrzenia,
Dostrzegając całą symbolikę
Istniejącą wraz z codziennością
Buduję obraz rzeczywistości
Subiektywnie, zawsze subiektywnie.
Z nadzieją jego obiektywności.

„... jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie
duchowego, NIESFAŁSZOWANEGO mleka...”

niedziela, 18 stycznia 2009

Tender Love Care


Siostra zwraca się do mnie
Carek – tak śmiesznie wymawia –
Би таалагдахгүй байна
Czuję się niepotrzeba – znaczy
Mija kilka dni, bym usłyszał:
Carek – Ty wiesz co znaczy - TLC:
Milczę – Narodowy Front Judei?
Znowu dwa dni
A hasło z bumerangiem (Tu, w Mongolii??)
Wraca
Z ust znajomej słyszę znów to hasło,
Cezary, nie wiesz?
Мэдэхгүй – i rozkładam ręce
Bo i skąd mam wiedzieć?
A to
“Czułość Miłość i Opieka”
Tylko w angielskiej gwarze

A przecież mamy tak dużo słońca
I lato bywa tu gorące

A w szkole?
Cezary – mianowy zostałeś
I kolejną specyjalizacyję, terapeuty, robię
“Opiekuj się naszym bratem
On taki wrażliwy, daleko od domu”

- A ja to blisko jestem? :)

Był czas na studiach
Na wzloty i upadki
Oi Wysokie Loty...
I Marjańskie Doły

Tutaj nie mam, ani czasu,
Ani minimalnych podstaw

Bo mam Ciebie


i z zupełnie innej beczki:
Brakuje mi, i będzie brakowało
Kilku rzeczy:
- koncertu Clash’ów
- koncertu Ramones
- no i chyba recitalu Kaczmarskiego
Ale to już nie w tym życiu...
Moje plany sięgają daleko: wierzę:
Zobaczę i usłyszę ich na żywo w niebie :)
“Gaba Gaba Hey”

A dla niewtajemniczonych:
Narodowy Front Judei
To główny konkurent
Judejskiego Frontu Narodowego
A angielska gwara
To kolejna kaszubszczyzna
Ze słoncem fragment zaś
Z Kazikiem trzeba połączyć

sobota, 10 stycznia 2009

dzień pogodnej śmierci


Dzisiejszy dzień minął w zadumie;
Katechezie, i rozważaniu pogodnej śmierci
Okropnie nudny wykład
Wśród zdrowego chrapania fr Paul’a
Jakże istotnym pytaniem Antoni zakończył:
„Jaką masz receptę na życie?”
„By szczęśliwym być”, ma odpowiedź
Bardzo prosta, i w zasadzie,
Na Kohelecie bazująca
Przypadła mi do gustu
Jednkaże, za tymi trzema słowami
Idzie w parze cały ogrom bogatej Treści

W jednym słowie, być szczęśliwym
To dawać szczęście

No, tak, tylko:
Szczęścia nie zawsze chodzą w parach

I patrzę na siebie, mamo,
Jestem tysiące kilometrów od domu
W dobrej wierze, realizujący się na obczyźnie,
Ale w Twych listach – rozdarte serce,
Szczęście moje: i tutaj, i w rodzinnym domu,
Takie bi-szczęśliwości, nie znające wyrażenia

I tutaj łącznik myśli, kontynuując:

Nasze decyzje muszą czasem
Być chamsko samolubnymi
Z empatią w kąt odrzuconą
Takie twarde słowa
Krokiem samostanowienia
Własną ścieżką i postępem
Wierzę, że we właściwym kierunku

Szczęście też potrzebuje zrozumienia


Coż tam jeszcze mi dziś w głowie urosło?
Patrzyłem, lecz horyzont się kończył
Słuchałem i czułem,
Lecz różnorodności ‘podobniały’, kropka
Szerokości nabiera mi wzrok
Niezniekształcone dźwięki ucho rejestuje
A woń pełniejszą nozdrza czują
To takie, ogólniejsze,
W jedenastym tygodniu :) odczucie
(co będzie w dziewiątym miesiącu?)

Codziennie ‘pokoju’ znak przekazuję
A na wieści z Gazy:
„Ach, zrzuciłbym tam wieką bombę i spokój”
Jakże nieprawdziwy, ten znak pokoju,
Toż to większość, to zwyczajni,
Pragnący żyć, pracować ludzie.
Mniejszością są prawdziwi przestępcy:
Politycy (ten sam rak, który toczy większość społeczności)
Lecz i oni są elementem Wielkiego Planu ...

(niestety)

Tak bym jeszcze chciał
Dwa słowa:
„ ”
Ta istotna spacja
Koniec, 11 stycznia 2000jużdziewiątego roku

sobota, 27 grudnia 2008

Tydzień Świąt


Jejku, nie istnieje język, pozwalający
Opisać ogrom przeżyć Bożo Narodzeniowych
Świąt Bożego Narodzenia na obczyźnie
Te dni przerywane odrobiną snu
Zlewają się w cudowne doświadczenie
Sobota, Niedziela ,Poniedziałek, . . .
Dziś już następna Sobota kładzie się do snu
Jutro pierwszy dzień tygodnia
Wiem, przyniesie nową nadziei porcję.


Dwa dni Świąt, tutaj to już z górką tydzień




niedziela, 21 grudnia 2008


Biblia to fascynująca lektura
Niesie tyle za sobą wiedzy...
Można się nią upajać w nieskończoność
Daje odpowiedzi na, tak jak i poważne
jak i zarazem całkiem przyziemne pytania
Prócz odpowiedzi, również zadaje pytania
Prawie jakby była istniejącym bytem
No, w sumie, to przecież jest
Jest Słowem
Słowem, choć wiekowym,
To wciąż silnie brzmiącym
Jej pytania wyrywają się w pamięci
Gdy odpowiedź się pojawi
Nieoczekiwanie
Radość rośnie w sercu
I nie przyćmiewa jej ogrom
Nieodkrytego

środa, 10 grudnia 2008

Dzień z życia wolontariusza


Dziś wtorek, dzień z życia wolontariusza
Oj, wybrałem sobie – dziś nic nie będzie się działo
Ranek, znowu zimna woda, wykąpię się jutro
Ha, może w ciągu dnia ciepła się przytrafi
Pół po szóstej – czytania, msza
Skała pod dom jest we wzroku zasięgu
Śniadanie – Rozbijam trzy jajka
Plus mix z wczorajszego menu
W trakcie, plany i gadki na bieżące tematy
Zajmują czas między jedną a drugą łyżką
Teraz apel się zaczyna, oj, ciągnie się i ciągnie
Odlatuję myślami w bliżej nieokreślone miejsce
Koniec, szybko zamieniam kilka zdań z Ciałem
Pedagogicznym Co? Kiedy? Gdzie? I Jak?
A w komputerze? Antywirus kolejne trojany mi wykrywa
I na koniec mówi, że jestem zabezpieczony 
A Antoni podekscytowany będzie swą pierwszą komórkę ładował
Przy Ramones przygotowuję test na Angli Hyl
Uff, test skończony; potrafię go nawet wypełnić

I przerywnik, podłoga wymaga troszkę odświeżenia
James Joyce ze mnie żaden; ten to potrafił
Słowa z obrazem, ruchem, świadomością i pod mieszać
A rzeczywistość moja wciąż przed monitorem
To już ostatnie poprawki do „kolorowej listu wkładki”

I dzień cały zleciał, a z planu „przekazu na żywo” – nici
Jest późny wieczór, mam minutkę na odtworzenie dnia
Aha, wiem, jadłem, tak, lunch
(przyzwyczaiłem się do tego okropnego słowa)
Jutro będę miał przeprawę z fr.Carlo
Ciężki to typ do rozgryzienia; ale to jutro ...
Udało mi się namierzyć młodziutką nauczycielkę
Informatyki tak nazywają
Już kolejny dzień robię komputery w jej pracowni
Oi, w opłakanym są stanie
Po godzinie kolejna informatyczka zawitała
Fakt, kojarzę, umówiłem się z nimi na lekcje
Te nauczycielki są takie śmieszne ...
Podobało mi się, ciekawe wszystkiego dziewczynki
20-osobowa klasa nie wymęczyła mnie tak jak one
Teraz jeszcze ostatnie wskazówki od Espi
Biorę jej klasy do końca tygodnia
Już wieczór, modlitwa, kolacja -
Eksperymenty jak za studenckich czasów
Rozmowy,
Oi lubię jednak słuchać tego gościa - Fr.Carlo:
szczere, zero-polityczne, zero-dyplomatyczne wypowiedzi
To już koniec retrospekcji, czy projekcji
Czas teraźniejszy, padam
Otworzę oczy z budzikiem o 6.16
Dobrej nocy Ty nieznajomy, i Ty bardziej poznany

UlaanBaatar, Mongolia
9 grudnia 2008 roku